Halo?
Czy ktoś tu jest?
Mama? Ciocia?
Ktokolwiek...?
Hej. Nazywam się Jasmine i mam 19 lat. Żyję i od dzieciństwa mieszkam w niewielkim, ale bardzo urokliwym miasteczku Palm Springs niedaleko Los Angeles.
Studiuję na psychologa, a w wolnych chwilach chodzę na zajęcia ze śpiewu i tańca, a sporadycznie także z aktorstwa. Mam przyjaciółkę Sally. Jest o 3 lata młodsza i dlatego traktuję ją jak młodszą siostrę, którą bardzo chciałam mieć. Nie mam żadnej bliższej rodziny. Mojego taty nigdy nie poznałam, a mama...przekonajcie się sami...
Któregoś dnia, dom Mike'a
Siedziałam na kanapie i czytałam książkę, no a przynajmniej próbowałam przez napływające łzy, kiedy nagle Sally wskoczyła mi na barana.
— Hej Jas! Idziesz ze mną do wesołego miasteczka?!
— Sally. Proszę nie teraz. — Wzięłam chusteczkę i wytarłam spuchnięte od płaczu oczy.
— Co się stało? — Spojrzała na mnie.
— Czasami jest tak, że jedna osoba umiera i jej bliscy nie mogą się z tym pogodzić. — Pogłaskałam ją po włosach.
— Kto umarł? Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinnaś mi takie rzeczy mówić! — Oburzyła się.
— Nie chciałam Cię tym martwić.
— Zmartwiłaś mnie w tym momencie. — Przytuliła mnie.
— Moja mama zmarła. Nowotwór ją wykończył. — Schowałam twarz w dłoniach.
Sally wzmocniła swój uścisk.
— Jesteś kochana. — Zdobyłam się na słaby uśmiech...
— Za to mnie kochasz~.
... no i cichy chichot.
— Gdzie się podział Pan Istna Perfekcja? — Rozejrzała się.
— Niedługo wróci. Pojechał po resztę moich rzeczy.
— Aha...
Mówiła oczywiście o moim chłopaku. Mike i ona nigdy się szczególnie nie darzyli sympatią, a powodów do kłótni mieli mnóstwo. — Czy to o ostatni kawałek pizzy, miejsce w kinie, bilet na karuzelę...czasem też kłócili się przeze mnie i trochę bardzo mnie to bolało.
— Powstrzymajcie się od kłótni. Chociaż na te parę dni. Proszę...
— Postaram się.
Typowa gadka Sally. Już widzę co będzie potem. "Ale to nie ja! To on/ona zaczęła!" "Jas, ale to mnie bardziej kochasz!"
Westchnęłam cicho, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
— To On. — Puściłam ją i poszłam otworzyć.
Wysoki na metr 89 brunet spojrzał na mnie swoimi lazurowymi oczami i przytulił mocno.
— Hej...już trochę lepiej? Trzymasz się jakoś? — Zaczął sypać lawiną pytań.
— Jak ma być lepiej? — Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
— Eh, racja. — Lekko Nas kołysał.
— Idiota. — Burknęła pod nosem Sally.
— Zaniosę twoje rzeczy. — Wziął moje torby i poszedł do naszego pokoju.
— Czekaj, pomogę Ci. — Poszłam za nim.
— Przecież dam radę sam to wnieść. To ja jestem mężczyzną. — Uśmiechnął się niepewnie.
— We wnoszeniu toreb jesteś mistrzem, ale układanie ubrań to moja bajka. — Odwzajemniłam uśmiech i rozpięłam torby kiedy byliśmy w pokoju.
— No dobrze. Będę na dole. — Pocałował mnie w czoło i opuścił pomieszczenie.
Gdy byłam rozpakowywaniem mojego „ekwipunku”, z dołu usłyszałam uderzenie i syknięcie. Zaniepokojona pobiegłam schodami na dół do salonu. Sally siedziała na podłodze i trzymała się za nos, a na przeciwko niej stał Mike.
— Musicie?! — Niemal od razu podniosłam głos.
— To nie ja! — Niebieskooki zaczął się bronić.
Rudowłosa wstała chwiejąc się lekko.
— Przywaliłam w szafkę. — Oznajmiła.
— Z Wami nie można chociaż chwilę na poważnie, co?! Moja mama nie żyje, a Wy zachowujecie się jak banda idiotów! — Wróciłam na górę.
Usłyszałam pośpieszne kroki za plecami i po chwili także silne ręce obejmujące mnie w talii.
— Spokojnie. Wiemy, że jest Ci ciężko. Chciałem jej tylko pomóc. Naprawdę... — Wyszeptał mi do ucha ciepły, męski głos.
Z ostatniej chwili. Zbiegły morderca William Afton...
— Mike. Możesz podgłośnić?
Zdziwiony brunet wziął pilota i zwiększył głośność telewizora.
... zbiegł z więzienia Winskonsin (czyt. Łiskonsin) zeszłej nocy. Prosimy nie otwierać drzwi nikomu poufnemu i wyposażyć dom w dodatkową ochronę.
— Sally! Zamykaj drzwi! — Wyszarpałam się z uścisku Mike'a i wybiegłam z pokoju.
------------------------------------------------------------------------------------------
Yey! Nareszcie ruszamy z kopyta!
(Tak, mój monolog tradycyjnie oddzielony xD).
Gad! Ile się nad tym siedziało? TROCHĘ długo XD
No to witam Was bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, baaardzo ciepło na ZUPEŁNIE NOWYM blogu o Jas ^-^ Jest ta sama bohaterka, jest Mike i Sally, ale historia idzie w trochę innym kierunku.
Postarałam się o całkiem nową i zgraną ekipę do pisania. Nie ma już Venus ani Kate. [mam nadzieję, że na stałe] Wbiła Viol oraz została Minka. Także jest ciocia Viol no i Sally prawda XD
Wygląd Jas aż tak się nie zmienił. W artach macie już jej zdjęcie, tak samo jak Viol i Sally XD.
No to teraz standardowo zapraszam Was do komentowania i oceniania, bo pewnie już zauważyliście, że w lewej kolumnie bloga pojawiło się coś takiego jak "Najlepsze Posty W Tym Miesiącu". Nie inaczej. Od teraz co miesiąc najlepsza trójka rozdziałów będzie trafiać na to podium.
Dawajcie rady, mówcie co Wam się nie podoba, chwalcie lub co tam chcecie.
Spokojnie, ja się nie obrażę, Nie jestem już tą starą Potter XD (Co najwyżej Was zjem :3).
No to myślę, że ze spraw organizacyjnych to będzie tyle. Nie chcę się tu rozpisywać co z fanartami, artami i tak dalej bo to już znajdziecie w osobnych zakładkach, ale spokojnie. Stare rozdziały zostały i pewnie zostaną, Wyświetleń bloga nie mogę w żaden sposób wyzerować (jeżeli wiecie jak to zrobić to napiszcie proszę :3).
Dobra! Kończę bo się trochę rozpisałam XD
KOMENTARZE BO ZJEM XDDDD
Trzymajta się i jak to było, do zobaczenia w następnym rozdziale ;*
BAYYYYYY!!!
Tło: Ja XD
Jas na grafiku: Wicia ^-^
Postacie pierwotne (na kartce XD): Aminka ^^
Playlista: Ja, Amina, Viol i Marczesia, której nie znacie XD
Cała reszta: Ja XD
PS. Filmy z YouTuba zrobiły miejsce swoim nowym (jeszcze nieistniejącym) kolegom XD Z tego powodu zostały usunięte XD
Czy ktoś tu jest?
Mama? Ciocia?
Ktokolwiek...?
Hej. Nazywam się Jasmine i mam 19 lat. Żyję i od dzieciństwa mieszkam w niewielkim, ale bardzo urokliwym miasteczku Palm Springs niedaleko Los Angeles.
Studiuję na psychologa, a w wolnych chwilach chodzę na zajęcia ze śpiewu i tańca, a sporadycznie także z aktorstwa. Mam przyjaciółkę Sally. Jest o 3 lata młodsza i dlatego traktuję ją jak młodszą siostrę, którą bardzo chciałam mieć. Nie mam żadnej bliższej rodziny. Mojego taty nigdy nie poznałam, a mama...przekonajcie się sami...
Któregoś dnia, dom Mike'a
Siedziałam na kanapie i czytałam książkę, no a przynajmniej próbowałam przez napływające łzy, kiedy nagle Sally wskoczyła mi na barana.
— Hej Jas! Idziesz ze mną do wesołego miasteczka?!
— Sally. Proszę nie teraz. — Wzięłam chusteczkę i wytarłam spuchnięte od płaczu oczy.
— Co się stało? — Spojrzała na mnie.
— Czasami jest tak, że jedna osoba umiera i jej bliscy nie mogą się z tym pogodzić. — Pogłaskałam ją po włosach.
— Kto umarł? Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinnaś mi takie rzeczy mówić! — Oburzyła się.
— Nie chciałam Cię tym martwić.
— Zmartwiłaś mnie w tym momencie. — Przytuliła mnie.
— Moja mama zmarła. Nowotwór ją wykończył. — Schowałam twarz w dłoniach.
Sally wzmocniła swój uścisk.
— Jesteś kochana. — Zdobyłam się na słaby uśmiech...
— Za to mnie kochasz~.
... no i cichy chichot.
— Gdzie się podział Pan Istna Perfekcja? — Rozejrzała się.
— Niedługo wróci. Pojechał po resztę moich rzeczy.
— Aha...
Mówiła oczywiście o moim chłopaku. Mike i ona nigdy się szczególnie nie darzyli sympatią, a powodów do kłótni mieli mnóstwo. — Czy to o ostatni kawałek pizzy, miejsce w kinie, bilet na karuzelę...czasem też kłócili się przeze mnie i trochę bardzo mnie to bolało.
— Powstrzymajcie się od kłótni. Chociaż na te parę dni. Proszę...
— Postaram się.
Typowa gadka Sally. Już widzę co będzie potem. "Ale to nie ja! To on/ona zaczęła!" "Jas, ale to mnie bardziej kochasz!"
Westchnęłam cicho, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
— To On. — Puściłam ją i poszłam otworzyć.
Wysoki na metr 89 brunet spojrzał na mnie swoimi lazurowymi oczami i przytulił mocno.
— Hej...już trochę lepiej? Trzymasz się jakoś? — Zaczął sypać lawiną pytań.
— Jak ma być lepiej? — Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
— Eh, racja. — Lekko Nas kołysał.
— Idiota. — Burknęła pod nosem Sally.
— Zaniosę twoje rzeczy. — Wziął moje torby i poszedł do naszego pokoju.
— Czekaj, pomogę Ci. — Poszłam za nim.
— Przecież dam radę sam to wnieść. To ja jestem mężczyzną. — Uśmiechnął się niepewnie.
— We wnoszeniu toreb jesteś mistrzem, ale układanie ubrań to moja bajka. — Odwzajemniłam uśmiech i rozpięłam torby kiedy byliśmy w pokoju.
— No dobrze. Będę na dole. — Pocałował mnie w czoło i opuścił pomieszczenie.
Gdy byłam rozpakowywaniem mojego „ekwipunku”, z dołu usłyszałam uderzenie i syknięcie. Zaniepokojona pobiegłam schodami na dół do salonu. Sally siedziała na podłodze i trzymała się za nos, a na przeciwko niej stał Mike.
— Musicie?! — Niemal od razu podniosłam głos.
— To nie ja! — Niebieskooki zaczął się bronić.
Rudowłosa wstała chwiejąc się lekko.
— Przywaliłam w szafkę. — Oznajmiła.
— Z Wami nie można chociaż chwilę na poważnie, co?! Moja mama nie żyje, a Wy zachowujecie się jak banda idiotów! — Wróciłam na górę.
Usłyszałam pośpieszne kroki za plecami i po chwili także silne ręce obejmujące mnie w talii.
— Spokojnie. Wiemy, że jest Ci ciężko. Chciałem jej tylko pomóc. Naprawdę... — Wyszeptał mi do ucha ciepły, męski głos.
Z ostatniej chwili. Zbiegły morderca William Afton...
— Mike. Możesz podgłośnić?
Zdziwiony brunet wziął pilota i zwiększył głośność telewizora.
... zbiegł z więzienia Winskonsin (czyt. Łiskonsin) zeszłej nocy. Prosimy nie otwierać drzwi nikomu poufnemu i wyposażyć dom w dodatkową ochronę.
— Sally! Zamykaj drzwi! — Wyszarpałam się z uścisku Mike'a i wybiegłam z pokoju.
------------------------------------------------------------------------------------------
Yey! Nareszcie ruszamy z kopyta!
(Tak, mój monolog tradycyjnie oddzielony xD).
Gad! Ile się nad tym siedziało? TROCHĘ długo XD
No to witam Was bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, baaardzo ciepło na ZUPEŁNIE NOWYM blogu o Jas ^-^ Jest ta sama bohaterka, jest Mike i Sally, ale historia idzie w trochę innym kierunku.
Postarałam się o całkiem nową i zgraną ekipę do pisania. Nie ma już Venus ani Kate. [mam nadzieję, że na stałe] Wbiła Viol oraz została Minka. Także jest ciocia Viol no i Sally prawda XD
Wygląd Jas aż tak się nie zmienił. W artach macie już jej zdjęcie, tak samo jak Viol i Sally XD.
No to teraz standardowo zapraszam Was do komentowania i oceniania, bo pewnie już zauważyliście, że w lewej kolumnie bloga pojawiło się coś takiego jak "Najlepsze Posty W Tym Miesiącu". Nie inaczej. Od teraz co miesiąc najlepsza trójka rozdziałów będzie trafiać na to podium.
Dawajcie rady, mówcie co Wam się nie podoba, chwalcie lub co tam chcecie.
Spokojnie, ja się nie obrażę, Nie jestem już tą starą Potter XD (Co najwyżej Was zjem :3).
No to myślę, że ze spraw organizacyjnych to będzie tyle. Nie chcę się tu rozpisywać co z fanartami, artami i tak dalej bo to już znajdziecie w osobnych zakładkach, ale spokojnie. Stare rozdziały zostały i pewnie zostaną, Wyświetleń bloga nie mogę w żaden sposób wyzerować (jeżeli wiecie jak to zrobić to napiszcie proszę :3).
Dobra! Kończę bo się trochę rozpisałam XD
KOMENTARZE BO ZJEM XDDDD
Trzymajta się i jak to było, do zobaczenia w następnym rozdziale ;*
BAYYYYYY!!!
Tło: Ja XD
Jas na grafiku: Wicia ^-^
Postacie pierwotne (na kartce XD): Aminka ^^
Playlista: Ja, Amina, Viol i Marczesia, której nie znacie XD
Cała reszta: Ja XD
PS. Filmy z YouTuba zrobiły miejsce swoim nowym (jeszcze nieistniejącym) kolegom XD Z tego powodu zostały usunięte XD
NIE PRAWDAAAA JA NIC NIE RYSOWAŁAAAM *chowa się* ja się nie przyznaje do tamtego rysunku >.> narysuje ci kiedyś lepiej >.> no to ten... rozdział wyszedł świetnie :3 pozdrawiam całą nową ekipę bloga! ^^ no... I jeszcze raz dziękuję za owieczke :3
OdpowiedzUsuńPOTTER!!!!!!! OJANIEMOGEJAKMIŁOCIEWIDZIEĆCOTAMUCIEBIEMATKOOSKAILEMYSIENIEWIDZIAŁŚMYJANIEMOGE!!!!!!!!! :D
OdpowiedzUsuńekhem.....miło cię znowu widzieć, zauważyłam, że wreszcie wzięłaś się do roboty ^w^
przy okazji, bardzo chciałabym ci podziękować, no wiesz, że jednak dalej prowadzisz tego bloga, uwierz mi, bo naprawdę wiele to dla mnie znaczy, pamiętam kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, to był mój pierwszy blog, który zaczęłam czytać, a co za tym idzie znaczy on dla mnie więcej, niż wszystkie inne blogi. Dziękuję ci, że chociaż brak było ci weny to i tak go piszesz, nawet jeśli jest teraz całkiem nowy, po za tym, może to nawet wyjdzie nam na dobre ;). Nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie TERAZ po tym wszystkim co się stało, no wiesz, większość osób po prostu zrezygnowało, ale ty nie, ty dalej ciągniesz to co zaczęłaś, a kiedy kończysz, to po prostu zaczynasz od nowa i od nowa, dając temu blogowi nowe życie, teraz tyle się stało, nagle z powrotem wróciłam na bloggera, żeby zobaczyć co się stało pod moją nieobecność, i co widzę? że wiele blogów po prostu, praktycznie nie istnieje ;-;, teraz zamiast dwudziestu kilku blogów posty pojawiają się tylko na kilku, w tym również na twoim. Przepraszam, że aż tak się rozpisałam, ale na prawdę chciałam ci podziękować, DLATEGO DZIĘKUJĘ,
OdpowiedzUsuńDZIĘKUJĘ, ŻE Z NAMI JESTEŚ I ŻE NIGDY NAS NIE OPUŚCISZ!!!!! :D
Jeju...Daj palcom odpocząć od pisania XD.
UsuńNie X3
UsuńOsz ty XD
Usuńno czoooo? przeczesz ja nicz nie robie (a w ogóle to fanarty ci dwa wysłałam)
UsuńOooooooo lecę obczaić <3.
UsuńJEEEEEEEEJ!!!!!! XD
UsuńWowie!!! Jak fajnie, że piszesz od nowa. Śledziłam poprzednią historię, która wg mnie była niezwykła. Och, może mnie pamiętasz; Weronika R., od jednego z fanartów. Uwielbiam twój styl pisania, sam prolog już mnie bardzo zaciekawił. Pozdrawiam, Viv
OdpowiedzUsuńEh.. Jest to nieco smutne, również był to pierwszy czytany przeze mnie blog i miałam do niego pewien sentyment. Teraz gdy cała historia została wyzerowana i zaczynasz ją od początku nie jest już taka dobra. Wcześniejsze rozdziały mimo braku weny zawsze były ciekawe i przez wszystkich wyczekiwane, szkoda, że tak już nie będzie.
OdpowiedzUsuń