środa, 1 lutego 2017

Rozdział trzeci

"Kocham Cię
Pamiętaj
Tego nam nie odbiorą"
~ Lauren Oliver, "Delirium"

"— Papa! — Pomachała nam.
Kliknęłam coś i pojechałyśmy na górę."
Anabelle
W drodze do domu ciągle myślałam o znamieniu na ramieniu Jasmine, nad całą sytuacją jaka miała miejsce tej nocy. Szybko więc dotarłam pod drzwi domu i nie przejmując się niczym pchnęłam masywne drzwi w odcieniu mahoniu.
W pomieszczeniu sieni mrok obejmował władzę nad całością lokalu, walcząc z nikłymi promieniami z lampy wiszącej na ścianie nad komodą. Szybkim ruchem pozbyłam się skórzanego żakiecika i powiesiłam go nad owym meblem. Pozbycie się butów nie stanowiło problemu, gorzej z bezszelestnym przemieszczeniem się na piętro domu by nie wzbudzić zainteresowania innych przebywających tu osób.


— Viol, to ty?! — Na moje nieszczęście usłyszałam głos brata dobiegający z kuchni.
— Nie... Jej bliźniaczy cień, który jest tak zmęczony że idzie wprost do pokoju. — Rzuciłam nie interesując się jego reakcją.
— Jak zwykle milutka. — Ujrzałam jego wysoką, smukłą sylwetkę z charakterystycznym odcieniem fioletu migocącym gdzieś w przebłyskach światła.
— Widzisz... Masz się od kogo uczyć braciszku. — W tej chwili zrozumiałam, że ucieczka natychmiastowa po miękkim materiale dywanu w odcieniu fiołków prosto do pokoju gdzie mogę zamknąć się na klucz, nie wchodzi w rachubę
— Dowiedziałaś się czegoś?
— Tak, dzięki, dobrze się czuję... I ŻYJĘ. Dzięki, że pytasz. —  Parsknęłam ironicznie.
— Przestań już sobie żartować. To poważna sprawa. Dobrze o tym wiesz.
— Czyli nie zrozumiałeś aluzji... Czytaj między wierszami kretynie
— Co z dziewczyną? — Irytacja w jego głosie tak bardzo mnie radowała. Kochane rodzeństwo, you know.
— Więc... Drogi i kochany bracie konfidencie jakich mało ... Przecież Ona tam nawet nie pracuje.
— A czegoś się o niej dowiedziałaś? Nie wiem, adres zamieszkania, gdzie się uczy. Wszystko jest nam potrzebne.
— Jest mądrzejsza niż Ty! —  Palnęłam z głupim uśmiechem. — Wie, że człowiek potrzebuje co najmniej sześć godzin snu, więc puściłaby mnie w objęcia słodkiego Morfeusza... Od kiedy stałeś się takim dupkiem? Na pełen etat czy tylko dla mnie?
— Zarezerwowane wyłącznie dla kochanej siostry. — Odwdzięczył wredny uśmiech.
— Czuję się zaszczycona tak bardzo... Że aż nie, więc łaskawie suń się kostropato kretynie. Wiem tyle, że ma znajomą, a jej chłopak to ten sztywniak co ma ze mną zmianę...
— A jak wygląda?
— Twój mózg? Nie wiem. Nawet nie jestem pewna jego istnienia. — Z premedytacją stanęłam na palcach i puknęłam go w głowę.
— Chodzi mi o dziewczynę. — Złapał mnie za nadgarstek, przez co chwilę musiałam zostać w tej nieprzyjemnej pozycji.
— Sam sprawdź... Od kiedy robię za dostarczyciela informacji? Ja żyję według własnego uznania co znaczy brak zasad...  — Westchnęłam litując się nad bratem. Wbrew pozorom mamy całkiem inne mniemanie i pojęcie świata. — Posłuchaj... Ma długie blond włosy, ubiera się dość modnie na tle innych i jest przyzwyczajona do bycia w centrum uwagi... Tak z obserwacji. Nie miałam zbyt wiele czasu, aby zauważyć więcej, ale wiem, że powinniśmy dać jej spokój i łapy przy sobie.
— Z jakiego to powodu? — Błysk czarnego szaleństwa, zresztą dziedzicznego w naszej rodzinie, pojawił się w jego oczach.
— A z jakiego by nie? —  Podobna iskierka odbiła się w mych oczach, gdy popchnęłam Go, podkładając nogę i patrząc jak ląduje na ziemi. —  Ja chcę spaaać... To papatki. —  Rzuciłam z perfidią
— Z takiego, że być może należy do naszej rodziny? — Powoli się podniósł. — Nie chcesz bliżej poznać być może naszej siostry?
— Stul pysk. Ona jest inna... Łagodniejsza... —  Po chwili dodałam. —  Z resztą...Widząc twój ryj na pewno się załamie...Wolę siostrze tego oszczędzić.
— Ha ha, ale kurwa jesteś zabawna. Myślę, że przy twoim pierdoleniu pójdzie skoczyć z mostu.
—  O ile nie skoczy z Niego po zobaczeniu twojej fryzury. Idzie pomylić cię z Hagridem z Harrego Pottera. —  Oddałam kontrę.
— Moje włosy są zajebiste, a tobie nic do nich.
—  Luuuzeeer. — Zaśmiałam się cytując. —  *"Gdybym miała taki hairstyle to okryłabym się wstydem. Rowling pisząc miała problem by nie mylić cię z Hagridem!" — Wybuchłam śmiechem
— Cytaty ze znanych rapów nie czynią Cię fajną.
— Ty masz za pusty łeb, by choćby je cytować. —  Jeśli skomentuje mnie oraz muzykę w sposób negatywny, wyleci przez okno na piętrze prosto do śmietnika z wygrawerowaną podeszwą mego buta na twarzy.
— A ty fatalny gust muzyczny.
— Powiedz. To. Jeszcze. Raz... — Chyba zauważył, że przeholował po mojej morderczej minie.
— Ojejku. Czyżbym wkurzył Pannę "Uwielbiam wkurzać mojego brata, bo mam zaniżoną samoocenę i każdy chłopak mnie rzuca, a moja fatalna muzyka wcale nie jest tak zajebista, ale będę tak mówić, bo mogę"?
— O jeju, czyżby Pan "Mam tak wielkie ego, że gdybym chciał się przecisnąć przez drzwi utknąłbym tam aż wyżej wspomniana siostra, która przynajmniej wie ile jest dwa plus dwa i umie grać nie tylko na nerwach mi nie pomoże" próbował ironicznie podciąć nogi bliźniaczce? Toż to ironia... Za wysokie progi jak na twoje nogi.
— Mam dość. Wychodzę do Domi. — Po tych słowach podszedł do wieszaka i wziął kurtkę.
— Jakim cudem Ona się przy tobie mydłem nie pocięła to ja nie wiem... Zasługuje na Nobla.
— Nie czepiaj się Jej. — Warknął.
— Nic do niej nie mam! Po za kondolencjami, że Ciebie musi znosić!
— Śmieszne. — Opuścił dom trzaskając drzwiami.
— Biedne drzwi... — Mruknęłam
Podirytowana typową wymianą sprzecznych zdań z bratem ruszyłam do pokoju... Nienawidzę tego, że czuję się jakby każdy chciał mną pomiatać, nienawidzę...ale ja nie jestem taką słodka idiotką na posyłki... Mam zawsze asa w rękawie, jednak... nie to się teraz liczyło. Nawet nie wiem kiedy trzasnęłam drzwiami od własnego pokoju tak, że głuchy odgłos rozniósł się po pastelowo-fioletowych ścianach...Spokój. Tu nikt mnie nie znajdzie i nikt mi nie zacznie wytykać jaka powinnam być i co robić... Tu jestem sama co bywa lepsze niż bycie wśród tych, którzy Cię nie doceniają.
Nagle rozległ się dzwonek mojego telefonu. Zaciekawiona wzięłam komórkę i odebrałam
— Czego? — Warknęłam w słuchawkę nie zrażona kto był po przeciwnej stronie... Zawsze mogę zrzucić winę na niewyspanie.
— Spokojnie to tylko ja. — Usłyszałam w słuchawce głos Domi.
— O... cześć Domiś... Przepraszam, niewyspana jestem, a "sama wiesz kto" mnie dodatkowo zdenerwował.
— No właśnie o to chciałam zapytać. Przyszedł do mnie okropnie zdenerwowany i chyba obecnie demoluje mi piwnicę.
— Biedna piwnica. —  Wyrzuciłam z siebie mimochodem wyjmując z oczu soczewki przy toaletce. Po chwili zamrugałam kilka razy. — Powinnaś go nauczyć szacunku dla innych... Rodzoną siostrę traktuje jak informatora parafialnego...
— Wiesz, że...trochę się go boję...
— Kochana... Wiesz jaki on jest, ale... ja mam dość... Znalazłam mieszkanie niedaleko, na które stać mnie z mojej pensji i zastanawiam się czy za dwa dni po prostu nie odetnę się od innych... Też mam Go czasem serdecznie dość, ale ty na niego działasz dobrze... Heh... Ciebie przynajmniej nie obraża albo przy tobie wyszukuje w swym ubogim słowniku słowo "przepraszam".
— Daj spokój Viol. On cię przecież kocha. Jesteś jego siostrą.
— Jakoś tego nie pokazuje... A co do bycia jego siostrą wiem. Mam to na piśmie przy akcie urodzenia...
— No i zawsze masz mnie wariatko.
— Mam się do Ciebie wprowadzić? Wiesz, że ten dom jest dwie parcele od twojego? — Zdjęłam perukę ukazując swe długie, lekko kręcone włosy w odcieniu chabrowym z pasemkami płynnego złota i z gracją fryzjerki umieściłam je na specjalnym manekinie. Życie nauczyło mnie mieć wiele twarzy.
— A czemu nie? To wcale nie jest zły pomysł.
— Hmm... Zagadnij komu to się nie spodoba....
— Mam dar przekonywania.
— A przekonasz Go, by zapisał się na balet? Od dziecka chciałam to zobaczyć!
— Oj, myślę, że nie dam rady. — Zachichotała cicho.
— Szkoda...ale wiedz, że się do niego nie odzywam... Żadnego "Cześć! Jak tam w pracy?" czy "Hej dobrze, że żyjesz!" tylko od razu naskakuje... — Rzuciłam się na pościel z telefonem.
— No taki On już jest, ale powiem ci coś na pocieszenie. Uwaga uwaga...zabieram go do fryzjera.
— Co? Nagraj mi filmik...albo nie... Weź go do dentysty! Z igłami! Tak! Chcę to zobaczyć!
— Po tym jak obetną mu ten kucyk to może, może.
— Nie uda się ... Wielu śmiałków próbowało... Nawet ja z nich z nożyczkami... Choć mi się udało, ale całego nie ucięłam.... Heh nieważne
— Ja też, ale szybki jest...no i silniejszy ode mnie...
—  Jedno słowo receptą na wszystko... Igły. Igłofob jeden... Pod tym kontekstem się do niego nie  przyznaję.
— Za to cię uwielbiam.
— Chcę to na piśmie...
— Że cię uwielbiam?
— To w sumie też. —  Rzuciłam.
— No wiesz ty co. — Burknęła "obrażona".
— Nie nie wiem... Co łączy Gawrona i Sekretarzyk? — Rzuciłam ironicznie tekstem z filmu.
— Przestań rzucać teksty z filmów. To już niemodne kochana~
— Jakbym się stosowała do panującej mody, nosiłabym bikini przy -15 stopniach! — Wyraziłam swoje zdanie o panujących trendach.
— Racja. — Zaśmiała się.
— No... Dalej demoluje piwnicę?
Przez chwilę się nie odzywała.
— Chyba skończył.
— Bieda piwnica. — Skomentowałam.
— Później tam posprzątam.
— Jak się wprowadzę, to Ci pomogę.
— To miłe z twojej strony.
— Zawsze marzyłam, aby mieć laboratorium chemiczne w piwnicy... albo studio nagrań, ale to nierealne... A nawet jeśli to przy pewnych osobach wszystko wyleciałoby w powietrze.
— Mam laboratorium.
— Kiedy mogę się przeprowadzać?
— Um...nie mam pojęcia. Trzeba to wszystko zaplanować.
— Mi nawet podłoga wystarczy do snu... i tyle
— Nie no spokojnie. Mam tu pokój po bracie.
— Też mam, ale zajęty przez jego arcygenialną... Wyczuj sarkazm osobę.
— Oj biedna ty~ U mnie Ci niczego nie zabraknie~
— To ja już zacznę się pakować.... — Rzuciłam półśmiechem. — Hm...ale studia nagrań nie masz... prawda?
— Nie mam. Wybacz.
— I tak kiedyś sama takie założę... albo po prostu zrobię sobie prywatne studio nagrań...
— Powodzenia.
—  Marzyć nikt nie zabroni... Heh...
— O oł. Chyba idzie. Muszę kończyć.
— To papatki zgadamy się innym razem
— Pewka~ Paaa! — Rozłączyła się.
— No i co ja teraz porobię?  Aż mi się spać odechciało... — Mruknęłam katując wzrokiem biały jak czysty śnieg sufit, jakbym gwiazd na nim szukała.
Me powieki delikatnie opadały niczym kaskada wodospadu, gdy szkarłatne serce odlatywało w kierunku objęć Morfeusza. Cały dzień wykończył mą osobę, co było widać w cieniach pod oczyma napigmentowanymi fioletem na bladolicej skórze. Wtuliłam się w aksamitną płachtę koca i usnęłam wyłączając wszystkie smutki i troski tego dnia. Jak się obudzę porozmawiam z bratem na spokojnie... Przeproszę go za swą lekko nie egzaltowaną osobę i bujne ego... Lub co tam się wymyśli, aby złagodzić konflikt dwóch stron. ------------------------------------------------------------------------------------------
*Cytat pochodzi ze SzpaRAP'u "Hermiona vs Smerfetka" autorstwa dziewczyn z kanału Szparagi na youtubie. Heeeeeeeeeej! (Prawie miesiąc, a nie dwa. Niezły wynik! XD).
Pierwszy rozdział pisany z Viol, za co jej bardzo dziękuuuuuuuję *uściski buziaczki*. Tak swoją drogą, Was też złapała grypa? Miałam zapalenie gardła przez tydzień. (Nie, to nie to było przyczyną tak późnego wstawienia rozdziału. Na tym miejscu dalej pozostaje moje lenistwo :3).
Nie mam dużo czasu, bo jest późno (20:45 no wow serio późno), a ja bym jednak chciała jeszcze coś zrobić (a co takiego? *le lenny*)
Teraz napiszę coś i jak ktoś ogarnia,
 to dajcie znać w komentarzu.
J3ST3M C13KAWA KTO Z W4S OG4RN13 O CO CHO. NiE cHoDzI tU o StYl PiSaNiA, bO TO POCHODZI Z PEWNEGO CUŚKA ii jestem ciiekawa kto z wa2 ogarniia XD. STARAM SIĘ TU PISAĆ KAŻDYM MOŻLIWYM STYLEM, ale nie wwiem czy mi to wwyjdzie. To troc)(ę trudne. :33 < serrrrrio! b0że. D ---> D100żej nie zdzierżę. He He He. Do8ra koniec........ ::::)
Heh. Dziwna jestem wiem XD VENUS, ANIELA I KATE MILCZEĆ BO POZABIJAM.
Dobra. Kończę te dziwactwa XD Dozoba za...kilka miesięcy XD Paaa! ::::) (hehe xd).

4 komentarze:

  1. No dzień dobry, w końcu. Nie chcę mi się długo pisać, więc - rozdział mega fajny zajebiaszczy i w ogóle i weny. I dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  2. sprawa namber 1.:O łoooooooooooooo!!! poziom epickości spowodowany rodzinką fioletków przekracza skalę, autodestrukcja nastąpi....kiedy skończy się blog X3
    sprawa namber 2.:O grypa, co prawda ja nie mam, ale ostatnio jakaś epidemia gryp w moim mieście :O.
    iiiiiii sprawa number 3.ten tekst, ten styl, ty zabroniłaś mi mówić bo wiesz że ja wiem, że ty wiesz, że wiesz, że ja wiem, bo ja iem i ci (chyba XP) mówiłam, dlatego wiesz, że ja wiem, że wiesz, że ja mówiłam >:) i skąd wiesz że nie powiem, A POWIEM, EEEEJ SŁUCHAJTA JA WIEM, ODPOWIEDŹ TO ********* A TEN STYL JEST ****** >:D ALEŻ JA JESTEM ZUAAAAAA!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOBR4 N13 POW13M 4L3 POW13DZ 1M W N4ST3PNYM ROZDZ14L3 Z3BY N13 BYLO :D

      Usuń